Posty

Wyświetlam posty z etykietą literatura

Zwierciadła i mapy

Obraz
Był taki okres w dziejach nagrody Nobla, gdy trafiały do autorów piszących utwory przenikające mnie na wskroś: Thomas Mann (1929), Hermann Hesse (1946), André Gide (1947), Thomas Stearns Eliot (1948). Tęsknię za taką literaturą. Czy ktoś teraz pisze w ten sposób?    Co u tych autorów znalazłem? Czego w ogóle szukam u pisarzy, poza rozrywką i nauką? Szukam słów zwierciadlanych, w których mogę obejrzeć siebie i świat wyabstrahowanych z historii. Brzmi co najmniej mętnie. To może dla przykładu pokażę Ci, jak w 1941 T. S. Eliot opisał społeczeństwo, w którym przyszło nam żyć teraz, osiemdziesiąt lat później. Tutaj jest miejsce rozczarowania Czas przed i czas po W bladym świetle: ani światło dnia – Co formie daje jej promienny spokój W piękno ulotne przeistacza cienie Wolnym obrotem sugerując stałość Ni ciemność – aby oczyścić nam duszę Opróżnić zmysły poprzez pozbawienie Obmyć uczucia z doczesnych pragnień. Ani obfitość ani brak. – Tylko drżący błysk Na ...

„Pierścienie Władzy”, czyli co jeszcze da się zepsuć?

Obraz
E. Delacroix „Mordowanie kanonu tolkienowskiego” ( źródło ), brodaczem w bieli jest księgowy Amazonu  Rok temu na ekrany kin weszła „Diuna” Villeneuvea. Obawiałem się tego filmu i wiązałem z nim wielkie nadzieje. Okazał się świetną ekranizacją. W tym roku do strumienia (czy też kloaki) Amazona wpadł serial „Pierścienie Władzy”, będący luźno oparty na Dodatku B: Kronika Królestw Zachodu do powieści „Władca Pierścieni” J. R. R. Tolkiena. Nie na „Silmarillionie”, nie na „Niedokończonych opowieściach”. Na prostym kalendarium. Pole do popisu wielkie jak stepy akermańskie. Obawiałem się tego serialu i wiązałem z nim wielkie nadzieje. No cóż…     Skupię się tylko na spójności z tekstem, który wskazali sami TFUrcy serialu.     Przyjrzyj się proszę, jak kształtują się podane przez twórcę uniwersum, autora „Władcy Pierścieni”, daty zdarzeń, które zostały włączone do fabuły serialu: Druga Era: ok. 1200     Sauron próbuje...

Kolor unicestwienia

Obraz
  Pisząc o ekranizacjach prozy Lovecrafta ma się wrażenie opisywania dziejów jakiejś klątwy lub porywania się rzecz niewłaściwą, jak ekranizacja finału piątej symfonii Beethovena. Krótko mówiąc: wielu by chciało, nikomu się nie udało. Prawie.     Wspominałem o filmach „Coś” J. Carpentera i „Obcy: ósmy pasażer « Nostromo »” R. Scotta jako przykładach bardzo dobrych filmów inspirowanych motywami prozy Lovecrafta. Ale na tym nie koniec. J. Carpenter w 1994 roku ukończył film „W paszczy szaleństwa” („In the Mouth of Madness”) - nawiązanie do powieści, którą wałkowaliśmy ostatnio jest oczywiste. Temat jest niezwykle luźno powiązany z twórczością Lovecrafta, raczej przenosi pewne wrażenia, sugestie. Różnie o tym filmie się mówi. Jest w nim także jakiś zaprzepaszczony potencjał. To trzeba byłoby zobaczyć z jednej strony, a z drugiej strony trudno mi do tego filmu zachęcać z czystym sumieniem. No ale nadal mówimy o filmach dotykających motywów lovcraftowskich, a nie o ek...

W Górach Inspiracji

Obraz
Statek obcych z filmu Ridleya Scotta ( źródło )   Jak już wspomniałem, w 1979 roku na ekrany kin wchodzi film Ridleya Scotta, który na zawsze zmieni oblicze kina rozrywkowo-kosmicznego. „Alien”, z polskim tytułem „ Obcy: ósmy pasażer « Nostromo »”. Film, jeśli by ktoś zapomniał, zaczyna się od tego, że statek towarowy (rzecz jasna – kosmiczny statek) otrzymuje polecenie odwiedzenia pewnego miejsca i zbadania źródła dziwnego sygnału .    Miejsce okazuje się być statkiem kosmicznym obcych istot i to, zdaje się, niewiarygodnie starym. W czasie rekonesansu jeden z bohaterów ulega wypadkowi i trafia na pokład z jakąś obcą istotą przyklejoną do twarzy. Reszta jest zgoła szekspirowska – w sumie przeżywa tylko Ellen Ripley.     W 1982 roku świat może zobaczyć kolejny horror z obcymi w roli głównej - „ Coś” Johna Carpentera . Tym razem mecz odbywa się na naszym, ziemskim boisku, a dokładnie na Antarktydzie. Zaczyna się dość dziwnie: norwescy polarnicy wp...

Żółte mity

Obraz
  W 1985 roku ukazuje się powieść C. Fuentesa pt. „Stary Gringo”. Niemal sto lat wcześniej opublikowane zostaje sielankowej treści opowiadanie pt. „Pasterz Haitha”. W roku 1937 na małym nowoangielskim cmentarzu pochowany zostaje człowiek, któremu na na nagrobku wykuto bluźnierczo-ironiczną inskrypcję „Jam jest Opatrznością”. W 1979 roku powstaje kultowy film „Obcy: ósmy pasażer « Nostromo » ” Ridleya Scotta, a w 1982 na ekrany kin trafia film „Coś” w reżyserii Johna Carpentera – oba powstałe z inspiracji tym samym utworem. Długo później, w 2014 HBO emituje serial „Detektyw” z Matthew McConaugheyem i Woodym Harrelsonem w rolach głównych. Mniej więcej w tym czasie wydawnictwo Chaosium przenosi się z Hayward w Kalifornii do Ann Arbor w Michigan i kontynuuje triumfalny pochód rynkowy z siódmą edycją gry „Call of Cthulhu”.     Czy można sobie wyobrazić co łączy wszystkie powyżej przytoczone fakty? Można, owszem. Jeśli nie znasz jeszcze tej historii, spróbuj ...

Opowieści alternatywne

Obraz
Czym jest historia alternatywna, tego nie muszę chyba tłumaczyć.      Dla porządku wspomnę tylko, że nazywamy tak opowieści w której znane nam dzieje potoczyły się inaczej niż znamy to z historii. Dobrymi przykładami mogą być „Człowiek z Wysokiego Zamku” Philipa K. Dicka, wspominany przeze mnie tu „Gotyk” Jacka Dukaja , czy moje „Kolibry w labiryncie”, jeśli komuś chciało się je czytać.      Sprawa jest czysta: mamy historię i zastępujemy ją fabułą. Wszyscy to akceptują. A jeśli fabułę (np. homerycką „Iliadę”) zastąpimy inną fabułą? Na przykład taką, w której Hektor pokonuje Achillesa? Achajowie przegrywają i muszą zmykać jak niepyszni do swoich kamiennych domów? Dziwne?      Czemu? Wróćmy do źródłowej definicji: historia alternatywna to taka, gdzie historię zastępujemy fabułą. Ale należy zwrócić uwagę na posługiwanie się pojęciami, jak tego uczy się na pierwszym roku historii: „dzieje” to szereg faktów, które faktycznie miały ...

Pocztówka z Arrakis

Obraz
 „Diuna” F. Herberta zyskała wreszcie dobrą ekranizację. Nie jestem pewien, czy należy jej się jakiś przymiotnik w stylu „epicka”, czy „wspaniała”, ale jestem pewien, że we właściwy sposób zekranizowano powieść. Oczywiście są odstępstwa, ale godzę się na nie.     Zacząć należy od wymiaru czasowego. Zawsze twierdziłem, że „Diuna” krótsza od sześciu godzin będzie z konieczności słaba. Film trwa dwie godziny i czterdzieści minut. Jest pierwszą częścią. Jeśli druga część będzie miała tyleż samo, mamy pewne szanse na prawidłowy spektakl.     Wizualnie reżyser prowadzi całą opowieść w plastycznej tonacji, która jest melanżem jego stylu znanego z „Blade Runnera 2049” i gry przygodowej „Diuna”, w którą miałem okazję grać zeszłego tysiąclecia, będąc uczniem technikum. Tamta gra nie odniosła sukcesu, gdyż wymagała znajomości książki. Film tego na szczęście nie wymaga – wszystko (lub prawie wszystko) tłumaczone jest po kolei, lub pozostawione do wytłumaczenia...

Czarna dziura Babel i siły pływowe

Obraz
  Zawsze tracimy jakieś części języka. Gramatyczną liczbę podwójną, czy słowa takie jak tromtadacja , które pojawiają się i giną, basowanie , które opuszcza nas po kilkuset latach, lub bruszenie , które żyje tylko w ciekawostce związanej z „Księgą Henrykowską”. Fa da ha! Porzuć to bez żalu! Można byłoby zawołać za podmiotami lirycznymi staroarabskich kasyd (które też odeszły), gdyby nie fakt, że chyba nam zaczynają uciekać słowa będące całkiem niedawno w normalnym obiegu.    „Zabawa na sto fajerek” - taki frazeologizm znałem ze swojego, wydaje mi się, że całkiem nieodległego, dzieciństwa. Konia z rzędem temu, który wie czym była fajerka i jak się nią można bawić. Drugiego konia z rzędem temu, który wie, czym jest koń z rzędem i dlaczego stał się synonimem wysokiej nagrody. Ale konie i fajerki mają swoje znaczenia, które da się uchwycić.    W szesnastym numerze magazynu „Biały Kruk” (kwiecień-czerwiec2021) , w całości darmowym i ogólnodostępnym ...

Trzecia strona medalu: bunt maszyn

Obraz
  Kontynuujemy rozważania o uczłowieczaniu (myślowym) maszyn. Tym razem zajmiemy się ich niesfornością.    Bunt maszyn jest jednym z najstarszych motywów fantastyki. Jeśli wskażę jako najstarsze jego przejawy legendę o praskim Golemie i „Pinokia”, nie będę daleki od prawdy. I od razu stwierdzę z całą stanowczością, że cały ten problem nie jest związany z maszynami, tylko z nami – ludźmi. Jest innym – chyba najstarszym – przejawem antropomorfizacji naszych produktów.    Zapytam jak Ludwig od Pogrzebacza: jak rozumiesz słowo „bunt”? Jak go używasz? Czy awarię samochodu możesz nazwać „buntem”? A zawieszenie systemu operacyjnego komputera? No raczej nie bardzo.    Czym jest „bunt”? Uogólniając Roberta Mertona jest to odmowa działania zgodnie z regułami narzucanymi przez system (grupę społeczną, ustrój polityczny, regulamin zakładu pracy). To mój autorski opis, więc może budzić sprzeciw, ale właśnie na nim się skupię, bo wydaje mi ...