Osobliwe skutki zamiany kapeluszy
[Pan Atanazy Pernath] Ma tylko szczerą nadzieję, że jego kapelusz szanownemu panu bynajmniej bólu głowy nie przyczynił. G. Meyrink „Golem” Było to około roku 1995. Miesiąc włóczęgi po Czechach: po Izerach, Czeskim Raju i Morawskim Krasie. Bez precyzyjnego planu, bez precyzyjnej organizacji, bez pośpiechu. Nie chodziło o to, by zaliczać atrakcje, ale by poczuć atmosferę odwiedzanych miejsc. Nasiąknąć ich aurą. I dzielić się opowieściami, myślami, czasem. Nie wspomnę, czy mieliśmy ze sobą egzemplarz „Golema” G. Meyrinka, czy nie. Ale na pewno dużo o nim rozmawialiśmy. Książka, której nie sposób było w dwóch słowach skwitować. Jeśli tylko masz w sobie krztynę skłonności do refleksji, ta powieść zadziała jak uderzenie obuchem: na początku zobaczysz tylko gwiazdy, a potem na niczym innym nie będziesz w stanie się skoncentrować. Snuliśmy więc domysły co do tarota, Zoharu, powtarzaliśmy sobie strzępki wiadomości, które posłyszeliśmy na te tematy, omawialiśmy alchemi...