Posty

Od niego do wieczności

Obraz
  Nick Cave w gliwickiej Arenie ( źródło ) Just breathe! Just breathe, just breathe, just breathe! Po prostu oddychaj!     Nie zliczę ile razy Nick Cave wyszeptał, wypowiedział, wykrzyczał i wydyszał tę mantrę w czasie sierpniowego koncertu w gliwickiej Hali Arena. Ale chyba była taka potrzeba, bo koncert The Bad Seeds był doprawdy zapierający dech w piersiach.     Nie będę udawał, że jestem specjalistą w zakresie twórczości Australijczyka. Podobnie jak większość, kojarzyłem głównie pławienie Kylie Minogue w teledysku do „Where the Wild Roses Grow” i zmysłowy z taniec z PJ Harvey w klipie do „Henry Lee”. Jeśli do tego dorzucić pobieżną znajomość kilku „radiowych” utworów zespołu, z którym Nick Cave gra od 1984 roku, to właściwie nie wiedziałem nic. Oprócz tego, że idę na koncert Legendy.    Zacząłem od sprawdzenia setlisty. Jedną z najważniejszych zdobyczy internetu nie jest Instagram ani YouTube, lecz serwis setlist.fm , w którym uż

Konkluzja wujka Staszka #13: bunt maszyn Gen Z

Obraz
  Rozmawialiśmy ostatnio z wujkiem Staszkiem na temat perspektyw dla rozwoju sztucznej inteligencji, uczenia maszynowego i wnioskowania indukcyjnego, teorii świadomości, samoświadomości, medialnie upośledzonej dyskusji o googlowym systemie LaMDA i moim starym poście o buncie maszyn .    Wujek Staszek zwrócił uwagę, że maszyny się uczą. Nie wiadomo do końca jak i czego. Dopiero gdy dostaniemy wynik ich działania, to się przekonujemy, że zazwyczaj czegoś, czego nie mieliśmy na myśli. Wrócił temat Wittgensteina i zapostulowałem, że w rozmowie do nauczaniu i rozwoju AI należy wrócić do jego „Dociekań filozoficznych”, bo to co się teraz dzieje, on opisywał w uwagach o numerach mniej więcej od 180 do 220. Wujek Staszek powiedział, że idąc tym tropem można określić czego taka AI się nauczy i jakie mogą być objawy jej „buntu”.    Nie będzie Skynetu i jego metodycznej apokalipsy, jak w „Terminatorze”. Sztuczna inteligencja będzie kradła nam dane, włamywała się na konta socmediów, pub

Kolor unicestwienia

Obraz
  Pisząc o ekranizacjach prozy Lovecrafta ma się wrażenie opisywania dziejów jakiejś klątwy lub porywania się rzecz niewłaściwą, jak ekranizacja finału piątej symfonii Beethovena. Krótko mówiąc: wielu by chciało, nikomu się nie udało. Prawie.     Wspominałem o filmach „Coś” J. Carpentera i „Obcy: ósmy pasażer « Nostromo »” R. Scotta jako przykładach bardzo dobrych filmów inspirowanych motywami prozy Lovecrafta. Ale na tym nie koniec. J. Carpenter w 1994 roku ukończył film „W paszczy szaleństwa” („In the Mouth of Madness”) - nawiązanie do powieści, którą wałkowaliśmy ostatnio jest oczywiste. Temat jest niezwykle luźno powiązany z twórczością Lovecrafta, raczej przenosi pewne wrażenia, sugestie. Różnie o tym filmie się mówi. Jest w nim także jakiś zaprzepaszczony potencjał. To trzeba byłoby zobaczyć z jednej strony, a z drugiej strony trudno mi do tego filmu zachęcać z czystym sumieniem. No ale nadal mówimy o filmach dotykających motywów lovcraftowskich, a nie o ekranizacjach.  

W Górach Inspiracji

Obraz
Statek obcych z filmu Ridleya Scotta ( źródło )   Jak już wspomniałem, w 1979 roku na ekrany kin wchodzi film Ridleya Scotta, który na zawsze zmieni oblicze kina rozrywkowo-kosmicznego. „Alien”, z polskim tytułem „ Obcy: ósmy pasażer « Nostromo »”. Film, jeśli by ktoś zapomniał, zaczyna się od tego, że statek towarowy (rzecz jasna – kosmiczny statek) otrzymuje polecenie odwiedzenia pewnego miejsca i zbadania źródła dziwnego sygnału .    Miejsce okazuje się być statkiem kosmicznym obcych istot i to, zdaje się, niewiarygodnie starym. W czasie rekonesansu jeden z bohaterów ulega wypadkowi i trafia na pokład z jakąś obcą istotą przyklejoną do twarzy. Reszta jest zgoła szekspirowska – w sumie przeżywa tylko Ellen Ripley.     W 1982 roku świat może zobaczyć kolejny horror z obcymi w roli głównej - „ Coś” Johna Carpentera . Tym razem mecz odbywa się na naszym, ziemskim boisku, a dokładnie na Antarktydzie. Zaczyna się dość dziwnie: norwescy polarnicy wpadają do bazy swoich amerykański

Żółte mity

Obraz
  W 1985 roku ukazuje się powieść C. Fuentesa pt. „Stary Gringo”. Niemal sto lat wcześniej opublikowane zostaje sielankowej treści opowiadanie pt. „Pasterz Haitha”. W roku 1937 na małym nowoangielskim cmentarzu pochowany zostaje człowiek, któremu na na nagrobku wykuto bluźnierczo-ironiczną inskrypcję „Jam jest Opatrznością”. W 1979 roku powstaje kultowy film „Obcy: ósmy pasażer « Nostromo » ” Ridleya Scotta, a w 1982 na ekrany kin trafia film „Coś” w reżyserii Johna Carpentera – oba powstałe z inspiracji tym samym utworem. Długo później, w 2014 HBO emituje serial „Detektyw” z Matthew McConaugheyem i Woodym Harrelsonem w rolach głównych. Mniej więcej w tym czasie wydawnictwo Chaosium przenosi się z Hayward w Kalifornii do Ann Arbor w Michigan i kontynuuje triumfalny pochód rynkowy z siódmą edycją gry „Call of Cthulhu”.     Czy można sobie wyobrazić co łączy wszystkie powyżej przytoczone fakty? Można, owszem. Jeśli nie znasz jeszcze tej historii, spróbuj przez chwilę połącz

W Królestwie Zachodzącego Słońca

Obraz
     Pisząc tego posta jeszcze nie do końca mogę się otrząsnąć z wrażenia nierzeczywistości ostatniej doby. I takie chyba winno być to doznanie – misteryjne, pozarealne, przenikające do szpiku duszy.    Ja wiem, że koncert Dead Can Dance to nie Eleusis, ani nawet spektakl Gardzienic, ale jednak, gdy zabrzmiały pierwsze tony utworu „Yulunga” i Lisa Gerrard zaczęła śpiewać, przeszły mnie dreszcze, jakich nie dostarczy mi nigdy żaden ASMR. Ale od początku.   Jak widać z oryginalnej daty na bilecie, cierpliwość jest cnotą...   Nie bywam ostatnio na koncertach. Też prawda, że koncerty się ostatnio nie odbywały zbyt często. Dmuchając więc na zimne przybyłem do łódzkiej Areny zdecydowanie przed czasem i to całkiem celowo. Zebrany na godzinę przed otwarciem obiektu tłumek wydał mi się cokolwiek zabawny. Były wytatuowane typy, ogolone i z brodami, w czapeczkach, kapturach, krótkich spodniach, dziwnych gaciach przypominających piżamy, dziewczęta z kolczykami i piercingami rozsianymi po t

Opowieści alternatywne

Obraz
Czym jest historia alternatywna, tego nie muszę chyba tłumaczyć.      Dla porządku wspomnę tylko, że nazywamy tak opowieści w której znane nam dzieje potoczyły się inaczej niż znamy to z historii. Dobrymi przykładami mogą być „Człowiek z Wysokiego Zamku” Philipa K. Dicka, wspominany przeze mnie tu „Gotyk” Jacka Dukaja , czy moje „Kolibry w labiryncie”, jeśli komuś chciało się je czytać.      Sprawa jest czysta: mamy historię i zastępujemy ją fabułą. Wszyscy to akceptują. A jeśli fabułę (np. homerycką „Iliadę”) zastąpimy inną fabułą? Na przykład taką, w której Hektor pokonuje Achillesa? Achajowie przegrywają i muszą zmykać jak niepyszni do swoich kamiennych domów? Dziwne?      Czemu? Wróćmy do źródłowej definicji: historia alternatywna to taka, gdzie historię zastępujemy fabułą. Ale należy zwrócić uwagę na posługiwanie się pojęciami, jak tego uczy się na pierwszym roku historii: „dzieje” to szereg faktów, które faktycznie miały miejsce, zaś „historia” to opowieść o nich,