Posty

Wyświetlam posty z etykietą Frankenstein

Wikipedia sux

Przy okazji opowiadania o Victorze Frankensteinie pozwolę sobie wskazać jak niepopularne w dzisiejszym świecie jest myślenie i krytyka źródeł. O ile Brian Aldiss i inni badacze literatury zgadzają się co do faktu, że pierwowzorem nowoczesnego Prometeusza jest sam Percy Shelley, to wikipedyści oczywiście hołdować muszą bezrefleksyjnie jakimś mrocznym legendom urągającym zdrowemu rozsądkowi.    W Wikipedii polskiej można przeczytać, że: Nazwisko bohatera największej liczby filmowych horrorów pochodzi od nazwy zamku Frankenstein niedaleko Darmstadt w Niemczech, w którym mieszkał i pracował wspomniany wyżej Johann K. Dippel . Niektóre źródła podają, iż nazwisko doktora Frankensteina ma pochodzić od nazwy miasta na Dolnym Śląsku – Ząbkowic Śląskich (ówczesna nazwa miasta to właśnie Frankenstein). Mieszkała tam rodzina prawdziwego doktora Frankensteina. Pisarka Mary Shelley miała spotkać go podczas swojej podróży po Europie i urzeczona nim postanowiła jego nazwisko nadać bohat...

„Victor” to brzmi ironicznie (cz. 2)

Mary Woolstonecraft Godwin poznała Percy'ego w roku 1814 i od razu uciekła z nim z domu. W roku 1815 urodziła mu syna, który jednak zmarł. Ale już wkrótce znów zaszła w ciążę. Skandal towarzyski (Shelley miał w tym czasie żonę i dwójkę dzieci) spowodował, że Percy i Mary w połowie 1816 roku wyprowadzili się do Szwajcarii. W tym samym roku zmarła pierwsza żona Shelleya, a już w grudniu tego roku Percy poślubił Mary.     Rok 1816 jest bardzo dziwnym. Nazwano go „rokiem bez lata”, gdyż przez wybuch wulkanu Tambora w Indochinach w Europie całe lato było zimne i dżdżyste. Grupka znajomych: Shelleyowie, Claire Clermont, George Byron i John Polidori - lekarz, przyjaciel Byrona - spędzali wspólnie letnie wieczory grzejąc się przy kominku. Polidori był wielkim fanem „niesamowitości”. Opowiadał nocami towarzystwu historie związane z medycyną i wierzeniami ludowymi. Sam też trochę pisał. To on wprowadził do literatury europejskiej wampira-arystokratę, którego ukradł mu Byron, a ...

„Victor” to brzmi ironicznie (cz. 1)

Głupcem byłbym, gdybym powtarzał za innymi, że Mary Shelley wymyśliła science-fiction (SF). Natomiast należy potwierdzić, że jej „Frankenstein, albo nowy Prometeusz” jest pierwszą znaną szeroko powieścią tego nurtu.    Dlaczego SF, a nie horror? Wszak „Frankenstein” spełnia podstawowy warunek kwalifikujący go jako horror, to jest obecność potwora. Tak, jest to potwór nawet w podwójnym sensie, czyli nie-człowiek powołany sztucznie do życia, a w dodatku wielokrotny morderca. Ale biorąc to pod uwagę również do horrorów musielibyśmy zaliczyć wtedy „Park Jurajski”, czy biografie Pol Pota i Hitlera.    Chcę dziś poprzynudzać o postaci tytułowej: Victorze Frankensteinie. Postaci, która zdeterminowała klasyfikację gatunkową powieści.    Pomyśl: gdyby tylko Frankenstein był alchemikiem, lub wręcz czarnym magiem, przywołującym zwłoki do życia przez zaklęcia, inkantacje, demoniczną pomoc, byłaby to zaledwie jedna z wielu powieści, które wtedy tworzono na wzór ...

Co oni ci zrobili, potworze?...

Obyłem kiedyś następujący dialog: - Jak opisałbyś Frankensteina? - Nie wiem. No... Potwór. - Może spróbujmy pytaniami: czy jest duży, czy mały? - Duży. - Powolny, czy zwinny i szybki? - Powolny i niezgrabny. - Inteligentny, czy głupi? - Głupi. Dialog ten jest wręcz modelowym przykładem tego, jak popkultura obeszła się z Shelleyem.     Zapytacie zaraz co ma piernik do wiatraka? Co ma traktowanie Shelley'a wspólnego z powieścią jego żony? Odpowiedź brzmi – to samo zapomnienie. Zniekształcenie właściwego wizerunku. I nie chodzi tu o nawiązania do eseju Paula de Man pt. „Shelley odkształcony, z figury doszczętnie odarty”. Poprzestanę na powieści Mary Shelley i jej genezie.     Zacznę od rozprawienia się z pewnym obrazem. Z figurą Frankensteina o zielonkawym obliczu, klemami wystającymi z szyi, z niezgrabnym krokiem i IQ nie wyższym od pięciu tuzinów.     Primo , potwór nie był wiele większy od człowieka. Secundo , by...