Posty

Wyświetlam posty z etykietą Poe

Moce astrologów

Obraz
Gdy chodziłem do szkoły, uczono nas o rodzajach narracji. Że narracja w utworach fabularnych jest pierwszoosobowa lub trzecioosobowa i prowadzi się ją w czasie przeszłym lub teraźniejszym. I koniec. Pierwsza myśl, która mi się od razu nasunęła: a nie można prowadzić narracji drugoosobowej? Naturalnie można. Ale jest to trudne.     Czystej narracji drugoosobowej na dłuższą metę chyba nie warto stosować, gdyż będzie to trudne. Ale użycie jej w większych partiach tekstu, tak jak zrobili to autorzy „Faceless Old Woman Who Secretly Lives in Your Home”, gdy Staruszka Bez Twarzy zwraca się do Craiga opowiadając mu co zrobiła i tłumacząc dlaczego to uczyniła, jest nader interesujące. Dodać tu należy, że ona tak naprawdę opowiada to czytelnikowi, gdyż Craig jej zwyczajnie nie widzi i nie słyszy. Strindberg polubiłby to.    Następna myśl: a narracja prowadzona w czasie przyszłym? Piękny przykład dał Houellebecq w swojej „Uległości” pisząc ostatni rozdział, w któ...

Świerzop na wulkanie

Obraz
Zasadniczo jest tak, że w przypadku dobrego utworu odwołanie do innego utworu, czy symbolu winno być tak skonstruowane, że odbiorcy nie obeznanemu z tym symbolem nie zepsuje komfortu odbioru, zaś temu, który odwołanie wyłapie, zaoferuje dodatkową perspektywę odczytania.     Nauczył mnie tego U. Eco, którego powieści czytałem wiele razy i zawsze czytana powieść była inną, niż znałem wcześniej. Inaczej odczytywałem, gdy jako nastolatek miałem w rękach „Imię róży” i był to dla mnie wyborny, mroczny kryminał, inaczej po kilku latach, gdy już więcej rozumiałem ze sporu o ubóstwo Chrystusa, a już zupełnie inaczej, gdy jako dorosły znałem już Jorge Borgesa i jego nieskończoną bibliotekę, zaklętą u Eco w ośmiokątną bibliotekę (symbol styku Ziemi, której symbolem jest kwadrat, z Niebem, którego przedstawia okrąg) strzeżoną przez niewidomego brata imieniem Jorge z Burgos (J. Borges był niewidomy pod koniec życia).     Takie różne smaczki i nawiązania powodują,...

Kruk i Zły Wilk

Obraz
Noc już była, północ zgoła, gdy rozmyślałem nad wynurzeniami E. A. Poe, który w swym eseju „Filozofia kompozycji” kreuje się na zegarmistrza składającego swój poemat „Kruk” z precyzyjnie dobranych i dopasowanych części. Uwagę moją zwrócił szczególnie fragment związany z wyborem refrenu (tego legendarnego kraknięcia „ Nevermore! ”). Ponieważ tekst ukazał się w Przeglądzie Humanistycznym w roku 1972 i jakoś nie był potem szczególnie namiętnie wydawany (jakieś strzępki w „Fantastyce” przy okazji wspomnienia poematu „Kruk”), pozwolę sobie zacytować obszerne fragmenty, zamiast odsyłać do pożółkłego periodyku. Niby nie o tym kruku, ale ten mi się spodobał ( źródło ) Uważnie przebiegając myślą zwykłe efekty artystyczne – albo raczej sposoby, w sensie teatralnym – nie mogłem nie dostrzec od razu, że nie ma powszechniej używanego niż refren . Ta powszechność wystarczyła mi jako dowód jego istotnej wartości, oszczędzając mi szczegółowej analizy w tym względzie. (…)   ...

Sezon burz

Obraz
– Opuście stengę! Żywo! Niżej, niżej! Grotem go pod wiatr ustawić! Przekleństwo na ten skowyt! Przekrzykują burzę i nas przy pracy. W. Shakespeare „Burza” (przeł. M. Słomczyński) Czy zauważyliście, jak ważna jest dla literatury figura burzy?      Burza jest jak wykrzyknik. Nigdy nie pojawia się w utworze bez powodu. I najczęściej nie upływa bez konsekwencji. Czasem jest zaledwie podkreśleniem nastroju, jak w powieści pisanej przez Snoopy’ego, sympatycznego beagla z komiksu „Fistaszki”, która zaczyna się od osławionej frazy „Była ciemna i burzliwa noc”. Z drugiej strony może być burza kluczowym momentem zawiązania akcji – jak w przytoczonym na wstępie dramacie Stratfordczyka. Między nimi zaś rozściela się cała skala burz, od letniego pogrzmiewania, które stanowi tło makbetowskim wiedźmom, do huraganu zmiatającego miasta, jak u Sapkowskiego w powieści, od której zaczerpnąłem tytuł, lub u Marqueza, gdy wiatr zabiera Macondo (owszem, wiem, że mowa tam tyl...

Opowieść wigilijna

„Opowieść wigilijna” Dickensa jest pewnego rodzaju fenomenem. Zwłaszcza w świecie anglosaskim. Historia Ebenezera Scrooga, którego w ciągu czterech nocy nawiedzają cztery widma (jakoś nie pamięta isę Marleya) ukazując mu nędzę moralną jego życia została kulturowo zaadaptowana jako element świąt na równi z choinką i jemiołą. Może warto wspomnieć, że opowieść ma samych adaptacji filmowych do dziś dnia aż dwadzieścia siedem, z czego pierwszą, jeśli mnie pamięć nie zmyla, nakręcono w wersji niemej w 1908 roku.    Zacznę od szczegółu literackiego. Otóż, ciekawostką jest dla mnie początek drugiego rozdziału, gdy Scrooge słucha bicia zegara i w pewnym momencie padają słowa: ‘ The hour itself,’ said Scrooge triumphantly, ‘and nothing else!’ Co w wolnym tłumaczeniu brzmi: Wybiła godzina, - triumfująco rzekł Scrooge – tylko tyle. Zwróciła moją uwagę ta konstrukcja, gdyż bardzo przypomina początek „Kruka”, poematu E. A. Poe: "'Tis some visitor," I mutte...