Posty

Konkluzja wujka Staszka #10: ryby jako rodzaj warzyw

Zasadniczo nie wolno polować na zwierzynę za pomocą pułapek, sideł i wnyk. Chyba, że chodzi o ryby. Wtedy wędki i sieci są w porządku.     Zasadniczo post bezmięsny oznacza powstrzymanie się od spożywania mięsa. Chyba, że chodzi o ryby.     Ryba, której greckie miano potraktować można jako akrostych „Jezus Chrystus Boga Syn Zbawiciel”, nie była pokarmem luksusowym w obszarze Morza Śródziemnego. Post to odmowa zbytkownego pożywienia, więc w Palestynie, Helladzie i Italii ryb nie obejmował. Cóż, że obecnie w tej części Europy to niekoszerna wieprzowina zajęła rybie miejsce. Tam pościli rybami, więc ryby są u nas – potocznie ujmując – „pokarmem bezmięsnym”.     Do tego stopnia traktowane są jako nie-mięso, że kiedyś znajomy wegetarianin zapytał koleżankę o zrobioną przez nią sałatkę, czy nie zawiera mięsa. Odpowiedziała, że specjalnie dla niego nie dała mięsa. Tylko tuńczyka.     Co do zasady ze zwierząt otrzymujemy...

Polak mały, sztuczka kusa

Obraz
Wspomniałem ostatnio o filmach Bagińskiego. Że chciałbym obejrzeć„Pokój światów” w reżyserii del Toro, czy choćby Bagińskiego. Pierwotnie miałem to zilustrować linkiem do filmu „Twardowsky 2.0”, ale okazało się, że trafiłem na nowy film: „Jaga” (oraz poprzedzający go „Operacja Bazyliszek”). Odleciałem. I w tym miejscu pragnę przeprosić pana Bagińskiego i rzec, że wolałbym „Pokój światów” w jego reżyserii, niż czyjejkolwiek innej.     A Ty? Znasz już cykl „ Legendy polskie ”?     Dawno temu ukazała się na serwisie YouTube krótkometrażówka Bagińskiego pt. „Smok”. Nie powiem, ciekawa. I epizodyczna rola Jerzego Stuhra jako hejnalisty, i koncepcja smoka porywającego… dziewczęta (boć się pojęcie dziewicy przewaluowało od czasu Kadłubka), i realizacja – fajne. Potem przyszedł „Twardowsky”. No i było jeszcze lepiej. Imć Twardowski, nasz pierwszy Polak na Księżycu, który pięknie wyprowadza w pole (a właściwie wysadza w pole) uroczą diablicę o imieniu ...

A zwłaszcza jeden łotr

Obraz
   Disney zrobił film wojenny w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Kropka.     To najkrótsza i w dodatku pełna recenzja „Łotra 1”. Jeśli przyjmiemy, że subiektywny odbiór nie winien nam się w recenzji mieszać. A jaki jest ten subiektywny odbiór? Jestem niecałą godzinę po seansie, gdy piszę te słowa; nie wiem jednak kiedy posta wystawię zupełnie nie wiem, kiedy go czytasz. I czy znasz już fabułę i przebieg akcji filmu. Nie wiem. Postaram się nie spojlerować.     Zatem spojlerem nie będzie oświadczenie, że udało się wykraść plany Gwiazdy Śmierci. I że wielu ludzi oddało za to swoje życie. To już wiemy z epizodu IV, z „Nowej Nadziei”. Nadzieja jest tu przyzywana kilkukrotnie w czasie filmu, zarówno w działaniach, jak i w tekście. I dobrze. Uważam, że cnoty teologalne winny mieć swoje miejsce w kulturze i w sztuce. Na razie największą reprezentację ma miłość. Wiara powinna mieć lepsze jakościowo publikacje, a kwestia nadziei do dziś wygląda nader marn...

Inne Klechdy. Nic nowego.

Obraz
Powieść Pawła Majki pt. „Pokój Światów” zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Choć można westchnąć „ Nihil novi sub sole ”, to jednak nie tylko cieszę się, że ją przeczytałem, ale jeszcze nie mogę się doczekać ciągu dalszego.     Jeśli coś można zarzucić J. Dukajowi to jego ostentację światotwórstwa. On jest w stanie wykreować zachwycający, kompletny świat dla potrzeb opowiadania i porzucić go. Nie kontynuuje. Nawet jeśli coś zamierzył kontynuować (urwania „Perfekcyjnej niedoskonałości” nie potrafię mu zapomnieć). I tak dla potrzeb „Innych pieśni” utkał świat z żywiołów Empedoklesa, w którym osią jest wywieranie wpływu na keros przez kratistosów , a wyzwaniem, które stoi przed bohaterami jest pokonanie adynatoi , istot, których nazwa po polsku brzmi niemożliwi . Piękne było i się skończyło. Pozostawieni sami sobie czytelnicy próbowali różnych środków na stłumienie tęsknoty za tym pięknym światem: przeżuwali akapity na forach, próbowali tworzyć RPG w oparciu powieść (a m...

Magazyn osobliwości

Obraz
Pożyczył mi przyjaciel książkę Jerzego Kosińskiego. Pominę moje skandaliczne opóźnienie pomiędzy momentem wypożyczenia a rozpoczęciem lektury. Przejdę do sedna.     Czym jest recenzja? Na wszelki wypadek nie czytam słownikowej definicji. Poprzestanę na moim, kalekim, rozumieniu. Czy recenzja ma być wyrokiem? „Podoba mi-się/ Nie podoba mi-się; niepotrzebne skreślić”? Sentencją wyroku z uzasadnieniem: „podoba mi się, bo...”? Jak to szło w szkolnych zadaniach? „Uzasadnij odpowiedź wykorzystując dostępne źródła”? A może recenzja ma być przybliżeniem treści bez spoilerów ? To by z niej czyniło rodzaj sympatycznego kalamburu wciągającego odbiorcę w zabawę, w której wyniku zdecyduje, czy chce się zapoznać z danym utworem, czy nie. Chyba lepiej, niż subiektywny wyrok? A może recenzja winna być pogłębionym zastanowieniem nad treścią? Takim „co autor chciał powiedzieć”, ale bez sztubackiego stresu i zastanawiania się, co Pani Od Polskiego chce usłyszeć? Może to już za daleko....

Witajcie w Wielkim Guslarze

Obraz
Myliłby się ten, kto uważałby, że zachwyciłem się Night Vale jako zjawiskiem nowym, niezwykłym. Zdaję sobie sprawę, że to nie pierwsze miasteczko osobliwości. A jedno z ważniejszych dla fantastyki takich miast znajdowało się w Związku Radzieckim, nad rzeką Guś. A w tym szczególnym mieście szczególny był zwłaszcza dom przy ulicy Puszkina 16. Witajcie w Wielkim Guslarze Miasteczko Wielki Guslar liczy sobie osiemnaście tysięcy mieszkańców, i choć leży na równinie, to z punktu widzenia nieziemców leży na jakiejś wypukłej krzywiźnie skorupy ziemskiej, która widoczna jest dopiero z dystansu kilku parseków. I dlatego od 1967 roku niemal regularnie się tam zapuszczają, wiedząc, że przy ulicy Puszkina 16 zawsze wyciągnie do nich pomocną dłoń Korneliusz Udałow, kierownik przedsiębiorstwa budowlanego.    Kirył Bułyczow był obecny na polskim rynku fantastyki „od zawsze”. Jego lekkie, satyryczne opowiadania osadzone w konwencji light-SF (w opozycji do sjerjożnej hard-SF ) ba...

Witajcie w Night Vale

Obraz
Witajcie w przyjaznej, pustynnej społeczności, gdzie słońce mocno przygrzewa, księżyc jest wyjątkowo piękny, a tajemnicze światła wędrują nad naszymi głowami, w czasie gdy wszyscy udajemy, że śpimy.     Witajcie w miasteczku, gdzie zwykłe rzeczy nie dzieją się zbyt często. Witajcie w Night Vale. Nieważne, czy obchodzisz Dzień Zaduszny, ango-saksoński Halloween, celtycki Samhain (czyt. sauuin ), czy też swojsko-literackie Dziady. Czas przełomu października i listopada jest tradycyjnie poświęcony życiu post-biologicznemu oraz wszelkim przejawom życia nadnaturalnego. Dlatego nie od rzeczy jest właśnie teraz wspomnieć o zjawisku, które ukazało się światu 15 lipca 2012 roku, czyli zgoła niedawno, lecz zyskało wielu fanów na całym świecie. Chodzi o słuchowisko „Welcome to Night Vale” autorstwa Josepha Finka i Jeffreya Cranora, które publikowane jest w internecie w postaci podcastów.     Starsi czytelnicy („starszego” autora niniejszego bloga aż...