Posty

Czarna dziura Babel i siły pływowe

Obraz
  Zawsze tracimy jakieś części języka. Gramatyczną liczbę podwójną, czy słowa takie jak tromtadacja , które pojawiają się i giną, basowanie , które opuszcza nas po kilkuset latach, lub bruszenie , które żyje tylko w ciekawostce związanej z „Księgą Henrykowską”. Fa da ha! Porzuć to bez żalu! Można byłoby zawołać za podmiotami lirycznymi staroarabskich kasyd (które też odeszły), gdyby nie fakt, że chyba nam zaczynają uciekać słowa będące całkiem niedawno w normalnym obiegu.    „Zabawa na sto fajerek” - taki frazeologizm znałem ze swojego, wydaje mi się, że całkiem nieodległego, dzieciństwa. Konia z rzędem temu, który wie czym była fajerka i jak się nią można bawić. Drugiego konia z rzędem temu, który wie, czym jest koń z rzędem i dlaczego stał się synonimem wysokiej nagrody. Ale konie i fajerki mają swoje znaczenia, które da się uchwycić.    W szesnastym numerze magazynu „Biały Kruk” (kwiecień-czerwiec2021) , w całości darmowym i ogólnodostępnym w formacie PDF (podobnie do „Histe

Wyroby własne: „O czarcie z jeziora”

Obraz
  Witam Cię po drobnej i niezapowiedzianej (ale też i niespodziewanej) przerwie.     Dzisiejszy post jest jedynie drobną informacją i zachętą, by sięgnąć po kolejny, czterdziesty piąty numer internetowego periodyku poświęconego literaturze grozy, jakim jest magazyn „Histeria”. Całkowicie darmowy, zarówno od strony twórców, jak i czytelników, wydawany co dwa miesiące, zawiera wybór opowiadań należących do szeroko rozumianego horroru.    W tym numerze zamieszczono moje opowiadanie pt. „O czarcie z jeziora”. To drugie opowiadanie po zeszłorocznym „Ostatnim domu przy Cornland Road” . Cały numer do pobrania tu .    Niestety, pani Joanna Widomska nie wykonywała tym razem okładki, więc nie licuje ona tym razem z atmosferą opowiadań. I dlatego ilustracyjnie poprzestanę na innym obrazku. Takie tam z ziomkami na bagnach ( źródło ) Ten śpiew usłyszeliśmy już pierwszego ranka. To znaczy nie wiem, czy była to ta sama pieśń co w czasie ceremonii. Podejrzewam, że nie. To brzmiało rac

Trzecia strona medalu: bunt maszyn

Obraz
  Kontynuujemy rozważania o uczłowieczaniu (myślowym) maszyn. Tym razem zajmiemy się ich niesfornością.    Bunt maszyn jest jednym z najstarszych motywów fantastyki. Jeśli wskażę jako najstarsze jego przejawy legendę o praskim Golemie i „Pinokia”, nie będę daleki od prawdy. I od razu stwierdzę z całą stanowczością, że cały ten problem nie jest związany z maszynami, tylko z nami – ludźmi. Jest innym – chyba najstarszym – przejawem antropomorfizacji naszych produktów.    Zapytam jak Ludwig od Pogrzebacza: jak rozumiesz słowo „bunt”? Jak go używasz? Czy awarię samochodu możesz nazwać „buntem”? A zawieszenie systemu operacyjnego komputera? No raczej nie bardzo.    Czym jest „bunt”? Uogólniając Roberta Mertona jest to odmowa działania zgodnie z regułami narzucanymi przez system (grupę społeczną, ustrój polityczny, regulamin zakładu pracy). To mój autorski opis, więc może budzić sprzeciw, ale właśnie na nim się skupię, bo wydaje mi się konkretnie i krótko opisywać zagadnienie. Mam

Rewers: uwaga numer 420

Obraz
  Czy nie mógłbym sobie wyobrazić, że ludzie dookoła mnie są automatami, nie mają świadomości, chociaż ich sposób postępowania jest taki sam, jak zawsze? – Gdy sobie to teraz – sam w moim pokoju – przedstawiam, to widzę tych ludzi, jak z nieruchomym wzrokiem (niczym w transie) oddają się swym czynnościom – pomysł trochę niesamowity. (…) L. Wittgenstein „Dociekania filozoficzne” uwaga 420 (tłum. B. Wolniewicz) Skoro z takim fasonem możemy uczłowieczyć chatboty i automaty rozmówne, to czy jesteśmy w stanie zadziałać w drugą stronę i uprzedmiotowić człowieka? Sprowadzić swoje postrzeganie go do relacji ja – automat?    Szybciej, niż nam się wydaje.    Co determinuje w nas postrzeganie interlokutora jako człowieka? W naiwności swojej A. Turing zapostulował test polegający na konwersacji pisemnej. Jeśli w ciągu pięciu minut rozmowy jedna trzecia „sędziów” oceni błędnie rozmowę z maszyną jako rozmowę z człowiekiem, test zostanie zaliczony. Nie wiem, co planował Turing dla ludz

Play it again, Siri

Obraz
C hyba każdy z widzów filmu „Zróbmy sobie wnuka” parsknął śmiechem, gdy bohaterka, Zosia Tuchałowa, prosta dziewczyna ze wsi, naciska przycisk sygnalizacji świetlnej, nachyla się do niego i mówi „To ja, Krysia Tuchałowa… Zielone poproszę”. A jeśli nie, to chwilę później, gdy światło zmienia się na zielone i Krysia wkracza na przejście dla pieszych… by zaraz zawrócić i powiedzieć do przycisku „Dziękuję!”. Oczywiście, traktowanie urządzeń technicznych jako bytów podobnych człowiekowi nie jest wynalazkiem naszych czasów. Jednym z wyznaczników tego zjawiska jest nadawanie imion. Jeśli kojarzysz pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju, to pewnie zdajesz sobie sprawę, jak ważne jest posiadanie imienia, ale także to, kto komu imię nadaje (nadanie imienia jest znakiem dominacji). Rzecz mająca imię, ma o wiele wyższy status, niż ta imienia nie posiadająca – co innego jakaś bezimienna góra, a co innego ta o imieniu Olimp. Przedmioty wykonane ręką ludzką mają swe imiona od tysiącleci - „Argo”, stat

Wiązanka przebojów pogrobowych

Obraz
     Ostatnio opublikowano nowy utwór zespołu NIRVANA. Ma tytuł „Drowned in the Sun” i śpiewa go sam Kurt Cobain.    Gdy swego czasu pisałem o nowym występie Petera Cushinga w „GwiezdnychWojnach: Łotrze 1”, miałem wrażenie, że kino stawia jakiś kolejny kamień milowy po wywiadzie Lennona w „Forreście Gumpie”. Nie było jeszcze chyba takiego przełomu w muzyce.    Chciałbym zostać dobrze zrozumiany. Nie chodzi o to, żeby „sztuczna inteligencja”, zwana dalej AI, tworzyła muzykę. Chodzi o to, by AI tworzyła utwory znanych i lubianych wykonawców. Na przykład takich, których śmierć zabrała w wieku lat 27.   Fragment ekipy „Klubu 27” ( źródło )    Niesławny „Klub 27” to nazwa pewnego zbioru artystów, którzy pożegnali się z życiem w wieku 27 lat w sposób niekoniecznie naturalny . Do najsławniejszych należą J. Hendrix, A. Winehouse, Kurt Cobain (NIRVANA) , J.-M. Basquiat (malarz/graficiarz odkryty przez A. Warhola) , D. Boon (MINUTEMAN), Brian Jones (ROLLING STONES), J. Joplin, J. M

Ogniem i Mieczem: subiektywna wyprawa folk-rockowa

Obraz
  Maria Franz z HEILUNG ( źródło ) Nasza muzyka ludowa to nieruchoma śpiąca królewna z dawnych stuleci. Musimy ją zbudzić. Musi zespolić się z dzisiejszym życiem i rozwijać się razem z nim. Tak jak jazz: nie przestając być sobą i nie tracąc własnej melodyki i rytmu, musi tworzyć własne, coraz to nowe etapy. I musi mówić o naszym dwudziestym wieku. Stać się jego muzycznym zwierciadłem. To nie takie łatwe. To gigantyczne zadanie. M. Kundera „Żart” (tłum. E. Witwicka) Dziś zmieniamy zupełnie kierunek podróży. Zabieram Cię na wędrówkę muzyczną nie do końca oczywistym szlakiem. Aby wycieczka miała sens przede wszystkim musisz mieć czas. Jakieś pół godziny do trzech kwadransów. A do tego spokój, ciszę i warunki, by nikt nie przyszedł i nie zapytał, czy już wzywać pomocy medycznej. Słuchawki mogą być wystarczające, pod warunkiem, że nie zaczniesz klaskać, śpiewać, bądź brykać, ściągając na siebie ludzi, którzy w dobrej wierze będą chcieli nam przerwać wycieczkę. Oczywiście, możesz sob